Czekałam
na przydział 10 miesięcy. Padło na Świnoujście. Zaczęłam od
internetu, sprawdzenia sanatorium, jego regulaminu, zdjęć i
oczywiście opinii. Ogarnęło mnie przerażenie ale i furia, że
takie obiekty jeszcze są. Chyba wszystko co złe dotyczyło tego
miejsca.



Dojechałam
pociągiem w ciągu 6 godzin (o matulu ostatni raz jechałam
pociągiem chyba 15 lat temu). To co zobaczyłam jako pierwsze to
budynek PKP przypominający lata przedwojenne, poniemieckie, 2 perony
i tyle. Zaraz za nim dworzec promu. Przeszłam przez tory (bo tylko
to było możliwe) i znalazłam się w miejscu, które przypominało
targowisko, pełno ludzi (ale z bagażami), taksówki. Nie miałam
wyboru i wybrałam taxi. Jechałam tunelem w którym śmierdziało
jak cholera. Budynek uzdrowiska ENERGETYK też budownictwo
poniemieckie. Na pokój 1 osobowy nie miałam co liczyć. Dostałam
przydział do 3 osobowego. Ciekawa byłam z kim będę dzielić los.
Dojście do pokoju bardzo zawiłe. Pani z recepcji niczym karabin
maszynowy wyjaśniła. Tymi schodami na pierwsze piętro, potem w
lewo, kilka schodków i winda na 3 piętro. Łatwiej powiedzieć niż
zrobić. Ale udało się. Dotarłam do pokoju i zamarłam – 3 łóżka
w tym jedno wyglądało na dostawione na przyczepkę, 2 pozostałe
już zajęte co było widać. Hura jest balkon – wychodzący na
promenadę. Nie będę opisywać lokatorek bo............
Jeszcze
tego samego dnia była rozmowa z lekarzem, który miał określić i
zaordynować zestaw terapii. W końcu po to wszyscy przyjechaliśmy.
Wg
opinii kuracjuszy w internecie to miejsce w żaden sposób nie nadaje
się na ośrodek, w którym mamy poprawić swoje zdrowie.
Pokoje
koszmarne, na 3 tygodnie pobytu 1 raz sprzątanie, papier toaletowy
pod wydziałem, same zakazy i nakazy. Miałam wrażenie, że cofnęłam
się w latach i jestem pod ścisłą kontrolą.
Co niektórzy lekarze
w chwili prośby o zmianę zabiegu nie patrzą na kuracjusza lecz w
okno. Ignorancja. Byłam na skardze u pani dyrektor. Musiałam
odczekać pod gabinetem 55 minut bo siedziała z jakimś panem przy
kawie i ciasteczku. Co jakiś czas przypominałam o swojej obecności.
W trakcie rozmowy bezradna,nic nie wie, nie umie itp. Poniosły mnie
nerwy i nawtykałam ile wlecie. Wpisałam mnie w swój kalendarz
pewnie jako czarną owcę. Ha ha ha ha. A niech sobie pisze.
Wszystkie
zabiegi rejestrowane przy gabinetach kartą magnetyczną. Nie
stawienie się na jakimkolwiek zabiegu to groźba opłaty
równowartości???? czyli 201,99 zł, za wycieczkę poza uzdrowisko
powyżej 12 godzin – pustostan czyli przepustka 250 zł. Ludzie
litości, tego się nie da opisać. Po 22.00 nie można wychodzić
poza uzdrowisko.
Wyżywienie
– ha ha ha ha. Kto zatrudnił takiego diabetyka, który na dietę
podstawową, lekkostrawną i cukrzycową daje to samo. A porcje?
Przykładowo na śniadanie przy stoliku 4 osobowym: 4 kromki chleba
białego, 4 kromki chleb ciemnego. W dzbanku wrzątek na herbatę tyle
by starczyło na 4 osoby, to samo przy obiedzie – zupa. Śniadanie
– 3 plasterki wędliny, malutki listek sałaty, kawałeczek masła,3
połówki plasterków pomidora, 2 plasterki ogórka. Czasami serek
biały. Porcje małe. Co bardziej wymagający zmuszeni do dokupienia
jedzenia. 1 zmiana na stołówkę 8.00 śniadanie, 13.00 obiad, 17.00
kolacja.
Okolica
promenady – czysta,zatłoczona, same sklepy z łakociami,
kawiarnie, lodziarnie. Do morza blisko. Oby tylko pogoda dopisała.
Zakaz
palenia na terenie ośrodka, ale zawsze gdzieś można się ukryć.
Ulice z reguły jednokierunkowe, na ulicach koszy na śmieci brak,
autobusy jeźdżą jak chcą.
Jedyne
miłe wspomnienia to znajomość z Bożenką i Romkiem, Marylką i
Jurkiem i Gosią. Zawiązaliśmy KABARET MIEJSCÓWKA. a to wynika z
miejsc na murku które obraliśmy za palarnię na świeżym powietrzu.
Kochane
robaczki – dziękuję wam za te wszystkie chwile w którym mogliśmy
się śmiać, żartować.
Opisałam
to w wielkim skrócie bo samo wspomnienie wywołuje we mnie złość.